Złota myśl

"Nie każdy musi być chudy, najważniejsza jest akceptacja siebie, lecz niech nie będzie sztuczna oraz niech nie będzie pretekstem do zaniedbania zdrowia i powielania złych nawyków"

wtorek, 29 maja 2012

Trzecie ważenie = po dwóch tygodniach

No, jest ok!
1,5 mniej w ostatnim tygodniu. Większość to woda, tłuszcz wręcz się zwiększył, czyli... nic nie rozumiem. Mam widocznie w sobie mix tłuszczowo-wodny który zrzucam losowo, jak to tam mojemu organizmowi pasuje... całe szczęście, że nadmiaru tłuszczu mam mało, więc to nie tragedia.

Nic po sobie nie widzę, absolutnie.. może to też taki czas cyklu, może za parę dni poczuję..
W tym tempie, to w czerwcu zobaczę 6 z przodu.. pięknie by było ;)!

Przyznać się muszę do obżarstwa wieczornego w dniu wczorajszym, jako triumf i ujście emocji. No i okazja na drina była... Orzeszki, alko, ciasteczko i kanapka w środku nocy.
Dziś za to dzień uderzeniowy ananasowy ;) i zmiana preparatu suplementacyjnego wspomagającego wydalanie wody na proszek/herbatkę Infunat.

Przede mną weekend z weselem, zatem dostałam przeciwtłuszczowy środek awaryjny, na okoliczność obżarstwa. Chitosanik się przyjmie i troszkę na weselu podje i popije. No bo jakże to by inaczej? No nie uchodzi siedzieć o suchym i głodnym pyszczku nie? NO!

Proszę za mnie trzymać kciuki, dziś uderzenie 1100 kcal, a w czwartek poniżej 1000... brrr

2 komentarze:

  1. Ulka jak nie widzisz efektów to złap za centymetr i mierz zamiast tylko ważyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nic nie czuję po ciuchach i brzuchu.....
    ale masz rację, zapomniałam się zmierzyć na początku..

    OdpowiedzUsuń